Mam mało czasu więc wpisik na szybko dla odstresa: (pewno właduję go po sprawie)
Moje StarWarsowe łupy z zeszłego tygodnia to 3 płytki zamówione z mojego ulubionego angielskiego antykwariatu (zamówienie szło z miesiąc X.x zazwyczaj w tydzień przychodzą) , kosztowały średnio po 1,50 funta ... i albumik z wyprzedaży w T*K*Maxx za 15 zł.
Dotarły też pocztówki...które zamówiłam (nie, nie przesadzam) ponad rok temu X.x
Ave poczta. Sklepik zwracał mi za nie kasę. Chciałam oddać ale zniknął z ebaya, cóż mam już takie więc pewno pójdą na prezent przy jakiejś okazji.
Oprócz tego dotarły jeszcze 2 książeczki. 12 tomik Jedi Apprentice to prezent (po tym jak 2 razy zaginęła mi paczka dostałam go od znajomego w zamian za kilka powtórzonych fureczek ...tylko bez komentarzy że kiepska wymiana.... to były prezenty nie trade). Rozkaz 66 kupiłam bo znalazłam go po taniości.
Jako, że to Star Warsowy blog to dam jeszcze spory obrazek mojej kolekcji (sprzątałam... już spowrotem jest burdel)
DOBRA. RETURN TO THE CHILDHOOD CZAS ZACZĄĆ.
Miałam jakoś 9-10 lat kiedy z pisemka CDAction, trafiłam na pewną gierkę. (W tych wspaniałych czasach, ze aby z dema platformówki zrobić pełną wersję, to starczyło pogrzebać w kodzie). Tą grą była Sonic the Hedgehog (3) and Knuckles (nie wiem czy ja to dobrze napisałam). Powiedzieć , że gra skradła mi serce to mało. Fabułę dało się zgadnąć, postacie były mega słodkie i jakimś cudem umiałam w to grać (nie wiem jak, od tygodnia próbuję przejść pierwszą planszę).
Co do samej gry, to ta maskotka Segi jest pewnego rodzaju ewenementem kultury masowej. Ani to ładne, ani muzyki nie ma dobrej, w większość gier praktycznie nie da się grać bo gameplay jest spaprany do granic możliwości. Grafika jest generalnie brzydka , historie z dupy a postaci za dużo. Mieszają wątki dla 5cio latków z GTA dla ubogich a jak jakimś cudem historia jest dobra to po prostu jest opowiedziana dennie. Anime jest tak pełne emocji że się na nim przysypia..albo rzyga. (To pierwsze, tego z zespołem muzycznym się oglądać po prostu nie da) . Jak już mamy strawną grafikę to ...dostajemy wraz z nią jeżo-wilkołaka X.x i coś co chyba chciało być kolejnym Final Fantasy. (someone kill me now ...choć wolę wlko.. jeżołaka od antygrawitacyjnego buga z wypraną w Vanishu powolną wersją main chara z maryśką na czole ). Wspominałam o GTA dla ubogich... fuchę main chara dostała jedyna ciekawa postać serii (dali by mu padałki w tym kabrio i motorze, szybciej by jeździł... a bryka chyba pawerfullna, pamiętam, że znikała a jechało się dalej siedząc w powietrzu).
Jakim cudem maskotka Segi osiągnęła wiek 25 lat (prawie 27 aktualnie) i to nie na zapomnianych CDkach i kardridge'ach retro w kolekcjach fanów ale wychodząc na 2 lub więcej nowych grach rocznie? Nie mam zielonego pojęcia.
Sega robiła wszystko aby jej pluszak nie zginął w odmętach popkultury, i zamiast postawić krzyżyk na niebieskim jeżu tworzyła po każdej klapie nową grę/animację...i kurcze udało im się. Bo to co wychodzi aktualnie, jest nawet bardzo fajne. (mam namyśli Sonic Boom nie grę tylko bajkę)
Pamiętam, ze jakoś od przypadku do przypadku grywałam sobie w różne gry z Sonikiem. Tak przez sentyment, np. było na jakiejś płycie z demami to włączałam. Miałam mini nawrót manii po wyczajeniu Shadowa, i pamiętam że nawet rysowałam sobie jakiś komiksik z nim i tą jego ludzką laską (ta rysowałam..to były czasy jak ja się uczyłam rysować)
Trwało to z tydzień (obrazek powyżej jest z przedwczoraj), zapewne gdzieś w piwnicy mam te stare obrazki, ale nie wiem, czy chcę je zobaczyć XD ). chyba nawet miałąm breloczek Sonica przemalowany na Shadowa (ach te moje pierwsze repainty zapewne olejny spray + plakatówki i filcowe buciki..wszystko miało wtedy filcowe buciki)
Kolejny mały nawrót manii miałam jakoś już na studiach. Po trafieniu na pewne dziwo internetowe o nazwie Sonic.exe
Nie zrozumcie mnie źle. Sama Creepypasta jest do dupy, aczkolwiek spodobała mi się (czyli jakoś idealnie wgrywa się w całą serię... denne, ale jakoś tak się kocha) . W skrócie... istnieje gdzieś zhakowane CD/kardridge z giercą, gdzie Sonic jest zły i zabija (wygląda jak powyżej..lub poniżej...czyli jak każdy szanujący się księgowy po tygodniu pracy kiedy tylko pomyśli o swojej szefowej ... Czyli to prawda..zostałam, przeklęta O.O utknęłam w jego świecie ).
Jak pluszowy niebieski jeż, z krwawiącymi czarnymi oczkami wymorduje już populację Mobius to dostajemy od niego kiepskie selfie, podpisane "jestem bogiem" (i szczerze zazdrościmy mu imprezy po której je strzelił), i przychodzi do ciebie mroczny pluszak, żeby cię zabić. I ja się pytam... GDZIE JEST MÓJ PLUSZAK?
Los chciał, że zupełnie przypadkiem natknęłam się na tą historyjkę jakiś tydzień temu. I odkryłam że aktualnie o w tę przeklętą gierkę można sobie pograć. Coooool :D
(Najdziwniejsza jest popularność tego mhroka... szczególnie że oryginalna seria komiksowa posiada dwie własne mroczniejsze wersje tego jeżowatego czegoś)
Postanowiłam odświeżyć sobie serię. Serial Sonic Boom jest po prostu genialny <3 I nie wiem, czy nagle włączył mi się radar, czy to skutki klątwy, ale po pierwszej wizycie w sklepie dorwałam dwa gadżety poniżej:
Zestawik z komiksikiem wydany na 25 lecie serii (w 2016 roku)
I maskotkę Orbota po potrójnej przecenie :D
Aktualnie zamierzam w końcu dorwać mojego nawiedzonego pluszaka (który musiał przede mną po prostu uciec jak zobaczył mój pokój po teleportowaniu się tam z jakimś mrocznym planem... nie spodziewał się studentki zarywającej noc przed egzaminem grając (czy też oglądającą bo wtedy chyba grać się nie dało) w jego grę, pewno do dziś się ukrywa)
Nie wiem czy go uszyję czy zrobię repaint - haft na jakiejś istniejącej maskotce. To zależy czy dorwę dość dużą ( tak z 50cm najmniej) . Pewno wrzucę tu foty z okazji jakiegoś kolejnego return to childhood.
I apropo, że to nadal Star Warsowy blog.. pewno kiedyś zrobię z tego szkicka prawdziwy obrazek (miałam 5 minut na rysunek i tak nie źle jak na mnie... dosłownie 5 minut ze stoperem)
a na koniec jeszcze coś przy czym ostatnio sikam ze śmiechu
miłego dnia :)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz