Custom Lightsaber z serii BladeBuilders od Hasbro.
Część 1
Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z dwoma przedmiotami, mieczem Anakina Skywalkera z serii BladeBuilders z wyprzedaży i wylicytowaną za pół ceny Maz Kanatą z Black Series od Hasbro. (aukcja kończyła się wieczorem w wigilię, w innej sytuacji na pewno by mnie przelicytowano).
Figurką Maz zajmę się później, ale kustomizaję miecza zaczęłam już dzisiaj. Będzie z nim sporo roboty i pewno będę go męczyć kilka dni.
Miecze z serii Blade Builders nie świecą i nie wydają dźwięku, są puste w środku i da się je ze sobą łączyć. Są dość łądnie wykonane i stanowią świetną podstawę do kustomizacji (jak ktoś nie ma weny klecić modelu z rurek ;p )
Zabawka kosztuje od 60 do 20 zł, zależy jak się trafi. Moim zdaniem jej faktyczna wartość to ta z przecen. Bo oprócz ładnego odlewu, nie jest jakoś wybitnie piękna, i jak wspomniałam, nie świeci. A plastikowy kijek za 6 dych... no proszę was, to jakieś żarty nie cena, nawet jak na super drogie polskie standardy.
Samo wyjęcie ostrza stanowiło pewne wyzwanie, i niestety dolny kawałek trzeba było zniszczyć. Innym sposobem było by rozklejenie miecza (bo niestety nie widzę żadnych śrubek) ale jest z tym za dużo roboty i łatwo w ten sposób zniszczyć miecz.
Po wyjęciu ostrza bawiłam się parę minut papierem ściernym i oto efekt:
Usunęłam wszystkie napisy oraz wygładziłam łączenia, nie jest to dokończone szlifowanie ale wstępnie usunęłam największe "niedoskonałości".
Ostatnią rzeczą jaką zrobiłam dziś było zaklejenie dziurek do łączenia miecza z innymi częściami serii BladeBuilders przy pomocy Green Stuff od Cytadel. Pierwszy raz pracowałam z tą masą i stwierdzam że ciężko się z nią pracuje, ale jeszcze się nie poddałam i na pewno postaram się opanować zabawę z tym dziwnym...epoxy do naprawiania figurek ;p
Nie mogłam poradzić sobie z wygładzeniem masy więc czeka mnie kolejne szlifowanie, naradzie dosycha a ja zabieram się za jeden z moich projektów "literackich", jeśli mogę tak nazwać dziwactwo jakie będę przez najbliższą godzinkę pisać :)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz